Co jest?
Ale mnie boli głowa!
Gdzie ja jestem i czemu jestem związana?
Ktoś idzie.
Muszę udawać nieprzytomną.
-Sprawdź co z nią.- rozkazał jakiś mężczyzna, niestety nie mogę otworzyć oczu i spojrzeć na niego.
-Dalej nieprzytomna.- powiedział drugi mężczyzna chyba klękający obok mnie.
-Ale nic jej nie będzie?- spytała jakaś dziewczyna.
-Pezz spokojnie jest tylko nieprzytomna.
-Ciekawe czy jej ojciec już zauważył, że ukochana córeczka zniknęła.
-Jak myślicie ile da nam kasy?
-Jeżeli chcieliście dostać dużo kasy, to popełniliście błąd i porwaliście nie tą siostrę co trzeba- powiedziałam otwierając oczy.
-O śpiąca królewna się obudziła...
-Co miałaś namyśli mówiąc, że porwaliśmy złą siostrę- zapytał szatyn z niebieskimi oczami, masą tatuaży i kolczyków.
-Jeżeli chcecie dużo kasy, to trzeba było porwać Amy. Ona jest oczkiem w głowie ojca. Ja jestem tylko problemem.
-Oj Claudia, Claudia, zobaczysz ojczulek zapłaci.
-Nie jestem tego pewna.
-Nie denerwuj mnie!
-Bo co mi zrobisz?!-zamachnął się i uderzył mnie z pięści w twarz.
-Lou! Mogłeś jej coś zrobić!
-Perrie nie mieszaj się! Wychodzimy.
Po chwili zostałam sama.
Pięknie! Boli jak cholera! A Nela kazała na siebie uważać i co?
Jak zawsze miała rację, ale skąd mogłam wiedzieć, że jakiś niezrównoważony facet i jego znajomi postanowią mnie porwać.
Ał! Krew mi leci! Nie wytrzymam tego bólu! Niech mnie lepiej dobije!
O nie! Ktoś wraca!
-Spokojnie nie bój się! Nic ci nie zrobimy! Ja jestem Perrie, a to jest Danielle. Przepraszamy za Lou, ale jest bardzo nerwowy. Nic ci nie jest? Bardzo boli?
-Jak cholera.
-Spokojnie, oczyszczę twoją ranę i ją opatrzę- powiedziała hm... Danielle?
-Dzięki.
Po chwili było po wszystkim.
-Gotowe.
-Yhm.
-My niestety musimy cię już zostawić. Później ktoś przyjdzie sprawdzić co u ciebie, dobrze?
Nic nie odpowiedziałam, więc postanowiły wyjść. I znowu zostałam sama w tym pokoju, dobrze, że chociaż położyli mnie na łóżku. Ciekawe jak długo będę musiała tutaj zostać póki nie postanowią mnie zabić, bo jestem pewna, że ojciec nie będzie im chciał zapłacić żadnych pieniędzy za mnie.
Mam nadzieję, że następnym razem ten szatyn mnie zabije. W sumie to się chyba nie boję śmierci, przecież potrafię się pociąć, więc chyba nie sprawi mi problemu pobicie na śmierć, albo kulka w głowę. Ehh koniec tego rozmyślania o śmierci. Muszę pomyśleć jak się stąd wydostać, pewnie nie
będzie to proste.
_______________________________________
Przepraszam, że tak krótki i dopiero teraz, ale miałam szlaban za tragiczne oceny.
Postaram się to wszystko nadrobić.
Kocham Was...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz